Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powieść historyczna. Pokaż wszystkie posty

DUMA I UPRZEDZENIE






OPIS:

Najgłośniejsza powieść Jane Austen, na podstawie której zrealizowano równie głośny film. Nawiązuje do niej Helen Fielding w bestsellerowym Dzienniku Bridget Jones. Niepozbawiona ironii i humoru kostiumowa opowieść o zamążpójściu.
Rzecz dzieje się na angielskiej prowincji na przełomie XVIII i XIX wieku. Niezbyt zamożni państwo Bennetowie mają nie lada kłopot – nadeszła pora, by wydać za mąż ich pięć dorosłych córek. Sęk w tym, że niełatwo jest znaleźć odpowiedniego męża na prowincji. Pojawia się jednak iskierka nadziei, bo oto posiadłość po sąsiedzku postanawia dzierżawić pewien młody człowiek, przystojny i bogaty...

KSIĄŻKA:

Postanowiłam się zabrać za czytanie książki, która zajmuje pierwsze miejsce na liście 100 książek, które musisz przeczytać przed śmiercią zamieszczonej na moim blogu. 
Dlaczego?
Po pierwsze: z ciekawości - co takiego sprawiło, że ta powieść znalazła się na samym szczycie tej listy i czy rzeczywiście na to zasługuje, po drugie: stwierdziłam, że czas najwyższy oderwać się (przynajmniej na jakiś czas) od recenzowania współczesnych horrorów i twórczości Stephena Kinga i przeczytać powieść z zupełnej innej beczki:-), po trzecie: przypomniałam sobie, jak bardzo mnie kiedyś pochłaniały powieści historyczne i to do tego stopnia, że wielokrotnie do nich wracałam.
W przypadku "Dumy i uprzedzenia" zrobiłam błąd, który ostatnio często popełniam, a mianowicie: najpierw oglądam ekranizację książki, dopiero później ją czytam. Uważam, że to błąd dlatego że w przypadkach szczególnie udanych ekranizacji książka może trochę stracić na atrakcyjności w trakcie jej późniejszego czytania. Tak też stało się i tutaj. Najbardziej mi nie pasował zbyt górnolotny styl, w którym została napisana.
Dokładnie tak, jakby pisała to dobrze wychowana panienka obracająca się w sferach i "towarzystwie", które są opisane w powieści. Nie ukrywam, że w trakcie czytania książki było to dla mnie najbardziej męczące. Niemniej sama fabuła powieści zatarła trochę to wrażenie. Nie znajdziemy w niej rozciągniętych do granic możliwości opisów przyrody, czy filozoficznych rozważań. Wręcz przeciwnie: tempo i zwroty akcji są na tyle szybkie, że nie sposób się nudzić przy tej książce.

Na szczególną pochwałę zasługuje przedstawienie przez autorkę postaci występujących w powieści.
Każda z nich jest niezwykle realistycznie opisana i pokazana wraz z ich zaletami i przywarami.
Np:
Pani Bennet - dość płytka kobieta, której jedynym celem w życiu jest korzystne wydanie córek za mąż,
Pan Bennet - inteligentny i spokojny, potrafiący jedną błyskotliwą i ironiczną uwagą zwalić swoją histeryzującą żonę z nóg,
Elizabeth Bennet - córka państwa Bennet i główna bohaterka powieści, posługująca się ciętym językiem, a przy tym nie pozbawiona sporej dozy humoru i pogodnego podejścia do życia,
Jane Bennet - najstarsza córka Bennetów, troszkę zbyt wyidealizowana i "zwiewna" - jak dla mnie,
Lidia Bennet -  ...gdyby głupota mogła fruwać, to ona była by gołębicą...jej denerwujące i niefrasobliwe podejście do życia doprowadza do łez całą rodzinę. Po prostu "czarna owca"...
Pan Darcy - na pozór dumny i nieprzystępny, w rzeczywistości facet z zasadami ale o dobrym sercu,
Pastor Collins - hipokryta i wazeliniarz, robiący wszystko dla osiągnięcia własnych korzyści
...i wielu, wielu innych....
To, co najbardziej mnie urzekło w tej książce to: z jednej strony przemiana pana Darcy'ego będącego pod wpływem rodzącego się uczucia do Lizzy Bennet, z drugiej - skorygowanie swoich poglądów i zasad rządzących Elizabeth w miarę poznawania prawdziwego pana Darcy'ego.

Duma - złagodniała, uprzedzenie - odeszło. Zwyciężyła - miłość!
Urocza powieść, ucząca nas empatii, współczucia, poświęcenia dla drugiej osoby, a przy tym bezlitośnie drwiąca z ludzkich przywar i słabości.
Uwielbiam angielskie klimaty opisujące  XIX wiek, książki i filmy kostiumowe z tamtego okresu. Stroje, powozy, bale, tajemnicze ogrody i labirynty z żywopłotu, niesamowite rezydencje i ich wyposażenie, skandale towarzyskie i plotki... I te obowiązujące wtedy konwenanse... Z drugiej strony, nam - ludziom żyjącym w współczesnych czasach fakt, że jedynym celem w życiu tzw. panienki z towarzystwa było dobre zamążpójście, może się wydawać śmieszne.
I jakież to było proste! Miłość = małżeństwo i już:-)
Czym więc jest powieść Jane Austin? Pospolitym romansem? Na pewno nie. Tak się składa, że na liście przeczytanych książek mam też kilka pozycji z "Harlequina" (tak, tak...:-)). Pan Darcy nie ma raczej nic wspólnego z bohaterami takich romansów, dumnie prężącymi swoje wspaniale umięśnione i opalone ciało przed swoimi olśniewająco pięknymi wybrankami, z którymi w finalnej scenie namiętnie i ze szczegółami uprawiają seks. Chociaż... nie zawadziłoby, żeby autorka zamieściła w "Dumie i uprzedzeniu" scenę choćby pocałunku między głównymi bohaterami. Niby tak niewiele, ale tego mi brakowało do pełni szczęścia:-).
 A więc jest może powieścią obyczajową? Chyba też nie do końca. Tak się składa, że Jane Austin udało się doskonale połączyć powieść obyczajową z wątkiem romantycznym, przeplatając ją na dokładkę sensacyjnymi wydarzeniami spadającymi na głównych bohaterów jak grom z jasnego nieba. Aby tak napisać powieść, trzeba być mistrzem w swoim fachu.
Czy Jane Austin nim jest? Przeczytajcie "Dumę i uprzedzenie" i oceńcie sami:-)


Duma i uprzedzenie [Jane Austen]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Cytaty z książki:

  1. " Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony."
  2. " Daremnie walczyłem ze sobą. Nie poradzę, nie zdławię mego uczucia. Pozwól mi, pani, wyznać, jak gorąco cię wielbię i kocham."
  3. " Świat cierpi na brak mężczyzn, szczególnie tych, którzy są cokolwiek warci."
  4. " Duma związana jest z tym, co co sami o sobie myślimy, próżność zaś z tym, co chcielibyśmy, żeby inni o nas myśleli."
  5.  "Wyobraźnia kobiety jest wartka jak strumień, w mgnieniu oka przeskakuje z podziwu do miłości, zaś z miłości do ołtarza."





FILM:

Może do tej pory nie zabrałabym się za recenzowanie "Dumy i uprzedzenia", gdybym przypadkiem nie trafiła na mini serial o tym samym tytule lecący w telewizji. Obejrzałam jeden odcinek i....postanowiłam szybko ściągnąć resztę z internetu.
Brytyjski serial w wersji BBC całkowicie mnie oczarował. Kostiumy, scenografia, cudowne widoki angielskich posiadłości i ogrodów z przełomu XVIII i XIX wieku, to niewątpliwy atut tej produkcji. Ale na tym się nie kończy. Każdy szczegół w tym serialu jest doskonale dopracowany: nawet rozmowy pod ścianami w trakcie balów i przyjęć, gesty i uśmiechy innych osób na sali, stroje wieśniaków. Drugi plan gra równie doskonale, jak pierwszy.

Gra aktorska w tej produkcji to mistrzostwo świata.
Dobór aktorów obsadzających poszczególne role to także strzał w dziesiątkę. Choć najpierw obejrzałam serial, przy czytaniu powieści już nie wyobrażałam sobie innego pana Darcy'ego niż Colin Firth, czy innego pastora Collinsa niż David Bamber:-).
Nawiasem mówiąc scena oświadczyn pastora Collinsa jest przekomiczna:-). Gra aktorska poszczególnych aktorów - bez zarzutu. No i ta mimika!
Colin Firth grający pana Darcy'ego samym spojrzeniem, samym wyrazem twarzy potrafi wyrazić tyle emocji, że....w zasadzie już nic nie musi mówić:-) a widzowi na ten widok serce przyspiesza nabierając galopującego tempa. Nie sposób też nie polubić Elizabeth Bennet, którą gra Jennifer Ehle. Panienka mająca swoje zdanie, poczucie humoru i mówiąca bez ogródek co myśli o innych, a przy tym pełna współczucia dla innych, zdolna do poświęceń i o dobrym sercu: Jennifer Ehle właśnie tak ją ukazała grając Elizabeth. Czyli tak, jak powinna:-). Julia Sawalha, której powierzono rolę Lydii Bennet także spisała się na medal: oglądając w serialu jej denerwujące wyczyny przysparzające jej biednemu ojcu siwych włosów na głowie, a całą resztę rodziny doprowadzając do apopleksji, miałam ochotę nią zdrowo potrząsnąć.
Wszystkie postacie w serialu zostały tak wyraziście zagrane, jak wyraziście w swojej powieści opisała je Jane Austin.
Tempo i zwroty akcji, czasami zupełnie niespodziewane, wiadomości spadające znienacka na bohaterów, także nie pozwalają się nudzić i sprawiają, że ten serial ogląda się zapartym tchem.

W 2005 roku powstała także amerykańska wersja kinowa "Dumy i uprzedzenia"
w reżyserii Joe Wrighta, z Keirą Knightley i Matthew Macfadyenem w rolach głównych, ale przyznam się, że tej produkcji nie oglądałam. I trochę boję się oglądać, po tym co zobaczyłam w serialu produkcji BBC. Wątpię, czy film potrafi dorównać serialowi, ale cóż...aby to sprawdzić, trzeba go obejrzeć. I właśnie mam taki zamiar a po wszystkim postaram się zaktualizować ten wpis i porównać obie produkcje. A może ktoś z Was obejrzał już ten film i zechce się ze mną podzielić swoimi wrażeniami? Jeśli tak, to serdecznie zapraszam:-)







gatunek: Kostiumowy, Melodramat
muzyka: Carl Davis
zdjęcia: John Kenway
na podstawie: Jane Austen "Duma i uprzedzenie" (powieść)
studio: British Broadcasting Corporation (BBC)
          Chestermead
kraj: Wielka Brytania

  • obsada:
Colin FirthFitzwilliam Darcy
Jennifer Ehle - Elizabeth Bennet
Susannah Harker - Jane Bennet 
Julia Sawalha - Lydia Bennet
Alison Steadman - Pani Bennet
Benjamin WhitrowPan Bennet
Crispin Bonham-Carter - Charles Bingley
Polly Maberly - Kitty Bennet


  • ciekawostki:
1. Lucy Davis (Maria Lucas) pierwotnie była przesłuchiwana do roli Lydii Bennet.
2. Crispin Bonham-Carter, który wciela się w postać pana Bingley'a, początkowo starał się o rolę George'a Wickhama.
3. Podczas tańca Lizzy z Darcym na balu w Netherfield widać w lustrze odbicie świateł studyjnych.
4. Kiedy Lizzy gra podczas wizyty w Rosings Park, kamera zbliża sie do górnej części instrumentu i widać wyrażnie, że żaden z młoteczków nie uderza w struny podczas jej rzekomego grania.
5. Kiedy Elizabeth i Darcy tańczą po raz pierwszy na balu w Netherfield widoczny jest krótki czarny włos uwięziony w kamerze.
 6. W końcowej scenie ślubu, kiedy państwo młodzi wsiadają do swoich powozów, wszystko wokoło jest pokryte śniegiem, poza jednym drzewem w prawym górnym rogu, które jest kompletnie zielone.
7. Kiedy Lizzy wychodzi z domu pana Collinsa, w pewnym momencie następuje cofnięcie kamery do Charlotty i w tle słychać cichutko dzwoniący telefon.
8. Podczas sceny, w której Darcy oświadcza się Lizzy na plebanii w Hunsford, zegar przez cały czas pokazuje 17 minut po godzinie szóstej.
 9. W czasie recitalu Lizzy w Pemberley pan Bingley wykrzykuje słowa "Absolutnie fantastycznie", które są zupełnie niezsynchronizowane z obrazem.
10. Kiedy Darcy po raz pierwszy przedstawia Elizabeth swoją siostrę, położenie jego rąk zmienia się w zależności od ujęcia - dzieje się to w czasie gdy mówi Lizzy, że Bingley jest w pobliżu i również chce się z nią zobaczyć.
11. Gdy Lizzy dostaje dwa listy od Jane, obydwa są zapieczętowane czerwonym woskiem. W następnej scenie gdy je kolejno otwiera  jeden z nich jest zapieczętowany białym woskiem.
12. Po odrzuconych oświadczynach, gdy pan Darcy wychodzi z domu pana Collinsa, można zauważyć przycisk elektrycznego dzwonka po lewej stronie drzwi .
 13. W scenie w Pemberley gdy Darcy nagle pojawia się przed Lizzy, cienie aktorów są dłuższe co sugeruje późne popołudnie. Jednak w następnej scenie, gdy Darcy jest już przebrany, cienie aktorów są krótsze, co wskazuje południe jako czas akcji.
 14. List Darcy'ego do Lizzy widzimy położony w otoczeniu wiórków z gęsiego pióra. Tymczasem z wcześniejszej sceny jasno wynika, że w nocy Darcy pisał ten list metalową stalówką.
15. Posiadłość Pemberly w rzeczywistości nie istnieje. Wnętrza, które możemy podziwiać w filmie, należą do Sudbury House w Derbyshire. Natomiast sam budynek, który widać w kilku ujęciach, to tak naprawdę Lyme Park w Cheshire.
 16. Zdjęcia do serialu kręcono w Belton, Welwyn Garden City, Buxton, Milton Keynes, Banbury, Lacock, Warwick, Chippenham, Cheshire, Hathersage, Teigh Oakham, Sudbury, Leek i Weston-super-Mare (Anglia, Wielka Brytania).
17. Dwór w Rosings został "zagrany" przez Belton House w Belton (Anglia). Posiadłość była również głównym miejscem akcji dla serialu "Moondial", oraz  przedstawiała Gateshead Hall w mini-serialu "Jane Eyre" (2006).
18. Anna Chancellor, która w serialu gra pannę Bingley, jest spokrewniona z Jane Austen należy do potomków starszego brata Austen - Edwarda.
 19. Susannah Harker (Jane Bennet)  w czasie trwania zdjęć była w ciąży, która pozostała niezauważona dzięki odpowiednim sukniom i szalom.
20. Joanna David (Pani Gardiner) i Emilia Fox (Georgiana Darcy) to w prawdziwym życiu matka i córka.
21. Przed nagraniem sceny tańca w Lucas Lodge, podłoga została nawoskowana tak mocno, że była zbyt śliska by aktorzy mogli na niej tańczyć. Do usunięcia wosku próbowano użyć różnych specyfików - ostatecznie ktoś wpadł na (skuteczny) pomysł polania podłogi Coca-Colą.
22. Jennifer Ehle (Lizzy Bennet) jest blondynką. Wiedząc, że będzie nosić na planie filmu ciemnowłosą perukę, aktorka obcięła włosy na bardzo krótko. Okazało się to jednak być dodatkowym problemem, ponieważ trudno było stylistom zatuszować krótkie kosmyki włosów wystające spod peruki.
23. Julia Sawalha (Lydia Bennet) grająca o 5 lat młodszą siostrę Jennifer Ehle (Lizzy Bennet), jest w rzeczywistości o rok starsza od Ehle.

Galeria zdjęć z filmu















Trailer z filmu





IMIĘ RÓŻY



Opis:

Listopad 1327 roku. Do znamienitego opactwa benedyktynów w północnych Włoszech przybywa uczony franciszkanin, Wilhelm z Baskerville, któremu towarzyszy uczeń i sekretarz, nowicjusz Adso z Melku. W klasztorze panuje ponury nastrój. Opat zwraca się do Wilhelma z prośbą o pomoc w rozwikłaniu zagadki tajemniczej śmierci jednego z mnichów. Sprawa jest nagląca, gdyż za kilka dni w opactwie ma się odbyć ważna debata teologiczna, w której wezmą udział dostojnicy kościelni, z wielkim inkwizytorem Bernardem Gui na czele. Tymczasem dochodzi do kolejnych morderstw. Przenikliwy Anglik orientuje się, że wyjaśnienia mrocznego sekretu należy szukać w klasztornej bibliotece. Bogaty księgozbiór, w którym nie brak dzieł uważanych za niebezpieczne, mieści się w salach tworzących labirynt. Intruz może tam łatwo zabłądzić, a nawet - jak krążą słuchy - postradać zmysły. Powieść ukazała się po raz pierwszy w 1980 roku. Jej sukces czytelniczy był wielkim zaskoczeniem dla teoretyków i krytyków literatury. Dziś "Imię róży" zalicza się powszechnie do arcydzieł XX wieku.

KSIĄŻKA: 

"Imię róży" Umberto Eco to książka, za czytanie której zabrałam się- nie powiem- z zaciekawieniem.
  
Podobno to pozycja w literaturze obowiązkowa, o czym pojęcia nie miałam nawiasem mówiąc:-)
Niewątpliwie powieść ta różni się ZDECYDOWANIE od książek, z którymi miałam do tej pory do czynienia. Książek, w których akcja biegnie nadzwyczaj wartko, niespecjalnie skłaniających do myślenia i jakichś filozoficznych rozważań nad sensem życia. Takie książki czyta się najlepiej, nie nudzą  i nie trzeba  zadawać sobie różnego rodzaju pytań.
Przyznam, że w początkowej fazie książki trochę jednak się nudziłam (a nieczęsto się to zdarza!) i niecierpliwie czekałam na rozwój akcji. Akcja rzeczywiście się rozwinęła, mniej więcej po przeczytaniu połowy, ale dopiero gdy skończyłam czytać całość, dotarło do mnie, że nie tylko o akcję w tej książce chodzi...
Głównym wątkiem tej powieści jest wątek kryminalny, zaczynający się w momencie, gdy do opactwa benedyktynów przybywa Wilhelm z Baskerville - franciszkanin, wraz ze swoim młodym pomocnikiem i uczniem: nowicjuszem Adso. Wilhelm - znany ze swojego błyskotliwego umysłu - zostaje wezwany przez opata klasztoru położonego we Włoszech, aby pomóc w rozwikłaniu zagadki śmierci młodego mnicha. 
Cała akcja książki rozgrywa się w ciągu 7 dni, w przeciągu których co dzień dochodzi do kolejnego zabójstwa (a może samobójstwa?) na terenie klasztoru. Przeprowadzając śledztwo i rozmawiając z mnichami Wilhelm odkrywa, że klasztor nie jest tylko jak by się wydawało cichym przybytkiem pogrążonych w modlitwie zakonników, ale także schronieniem dla różnego rodzaju heretyków i "myślących inaczej" o wierze katolickiej.

Autor ukazuje mnichów jako grzesznych ludzi nie stroniących od uciech ciała takich jak obżarstwo, płatny seks, homoseksualizm, ba.. nawet narkotyki, a życie w klasztorze nie gwarantuje wcale tego, że grzech nie ma tam wstępu. 
Braciszkowie obok wyznawanej gorąco wiary chrześcijańskiej praktykują w tajemnicy różnego rodzaju gusła z zakresu czarnej magii, nieobce są im również pogańskie zabobony. Okazuje się, że grzechem może być nawet zbyt wielkie pożądanie... do książek i głód wiedzy, za który mnisi potrafią oddać wiele a niektórzy płaca za to najwyższą cenę: życie.
Akurat ten fakt nie dziwi, zważając na to, ze dostęp do biblioteki klasztornej zawierającej jeden z największych zbiorów ksiąg ówczesnego świata, w tym wiele zakazanych, mieli tylko wybrańcy za pozwoleniem opata. A jak wiadomo zakazany owoc smakuje najlepiej. Można wręcz odnieść wrażenie, że klasztor przedstawiony w powieści jest siedliskiem grzechu, które zostaje w końcu strawione przez pożar rozniecony w bibliotece wśród zakazanych ksiąg. Ja odebrałam to jako karę zesłaną przez rozgniewanego Boga niszczącego przyczynę wszelkiego zła gnieżdżącego się w klasztorze. Ale powieść tę można zinterpretować zupełnie inaczej i to jest w niej najlepsze. Ilu ludzi, tyle opinii.
Książka oprócz wątku kryminalnego, opisuje również historyczne realia tamtych czasów, bardzo ciekawe, jeśli ktoś interesuje się historią.
Ja akurat nie interesuję się historią jakoś szczególnie, więc nie miałam pojęcia o tym, że w XIV wieku, kiedy wydawałoby się pozycja Kościoła Rzymskiego była bardzo silna i stabilna (być może dzięki m.in. Świętej Inkwizycji:-))  działało całe mnóstwo jakichś odłamów i sekt, "braciaszków" itp. głoszących mniej lub bardziej radykalne poglądy dotyczące wiary chrześcijańskiej.
Nowością dla mnie były np. dysputy teologiczne mnichów np. na temat: "Czy Jezus potrafił się śmiać?" lub "Czy Jezus posiadał jakąś własność?". Rozpalały ich do tego stopnia, że czekałam tylko, aż dojdzie do rękoczynów:-) Emocje jakie nimi targały można chyba porównać do emocji jakie opanowują ludzi w czasach dzisiejszych, gdy dochodzi do wymiany poglądów na temat polityki czy aborcji... 
W powieści znajdziemy także filozoficzne rozważania na temat rożnych rodzajów miłości, dobra i zła, pytania o sens życia, które każdy z nas prędzej czy później sobie zadaje...
I z pewnością można w tej powieści znaleźć na nie odpowiedzi.

Nie jest to książka dla każdego.
Mnie osobiście nudziły trochę przydługie opisy płaskorzeźb czy obrazów a także niektóre rozmyślania czy wizje narratora powieści - mnicha Adso. Na pewno także, ta książka wymaga skupienia, nie nadaje się do czytania w pospiechu czy słuchania w wersji audio w "biegu", w trakcie wykonywania jakiś czynności. Skłania do myślenia, ale do mnie przesłanie tej książki zaczęło docierać nie od razu. Dopiero po pewnym czasie. Najpierw obejrzałam film, który był pozbawiony właściwie całkowicie filozoficznych czy teologicznych rozważań. Skupiono się tam praktycznie głównie na wątku kryminalnym. Dlatego książka mnie zaskoczyła, ale raczej pozytywnie. 
Powieść w odróżnieniu od filmu składa się z wielu "warstw": kryminalnej, historycznej, teologicznej, filozoficznej...do wyboru - do koloru;-) Zależy czego kto szuka, w niej to znajdzie.

A tytuł książki: "Imię róży"?
Autor w zakończeniu przyznaje, że wielu czytelników pytało go o to,co oznacza i nie podał jednoznacznej odpowiedzi, zostawiając ten dylemat czytelnikowi. 
Symbol róży ma wiele znaczeń w cywilizacji zachodniej, lecz róża jako królowa kwiatów, jest chrześcijańskim symbolem nie tylko Maryi, ale i Jezusa Chrystusa - którego nazywa się "różą między cierniami".
Róża symbolizuje również perypetie życia "będzie ból wśród piękna". Kwitnie nawet na pustyni życia wśród cierni i w zaciszu winorośli. Jest ona zarazem symbolem czystości i namiętności niebieskich i ziemskich pragnień bycia doskonałym, symbolem zarówno: dziewictwa i płodności, jak też życia i śmierci. 
Róża jest związana z sercem, jest symbolem jego tajemnic lub rzeczy, które nie mogą być jeszcze wypowiedziane, są objęte przysięgą.
Róża (rozeta), to także centralna część labiryntów znajdujących się na posadzkach średniowiecznych katedr, takich jak np. katedra w  Chartres. 
Labirynt we wnętrzu katedry w Chartres

Średniowiecze to był to czas pielgrzymek. Ponieważ większość ludzi nie mogła przejść pielgrzymki do Jerozolimy, uznawanej przez chrześcijan za centrum świata, a symbolizującej Królestwo Niebieskie, zaplanowano pielgrzymki do katedr ważnych "prawie", jak Jerozolima, tj.Canterbury, Santiago de Compostella i Chartres.
Gdy pielgrzymi kończyli na klęczkach swa drogę do centrum Labiryntu, to byli myślami przy Grobie Pańskim, a gdy powoli unosili oczy ku domniemanemu Niebu Jerozolimy, to widzieli projekcje witraży, która podnosiła ich morale, a centrum Labiryntu, emanujące ciepłą energią przywracało nie tylko ducha wątpiącym, ale i siły chorym. Następnie powoli wstawali z klęczek, pozwalając odtworzyć krokom drogę do domu, aby odzyskać kontakt ze"światem zewnętrznym". 
 Labirynt w Chartres uchodził za miejsce rzeczywistego kontaktu pielgrzymów z Jezusem, za święte doświadczenie i mistyczne przeżycie.
Może i róża symbolizuje labirynt biblioteczny, w którego centrum wśród tysięcy ksiąg doznawano oświecenia, ale dla mnie tytuł oznacza imię nieznajomej dziewczyny, którą pokochał Adso, a którego nigdy nie poznał.
A może "Imię róży" ma jeszcze inne znaczenie?
Przeczytajcie, może odkryjecie coś bardziej mądrzejszego niż ja:-).


Imię róży [Umberto Eco]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Cytaty z książki:
  1. „Wariaci i dzieci zawsze mówią prawdę.”
  2.  „Piekło jest rajem oglądanym z drugiej strony.”
  3.  „Diabeł to zuchwałość ducha, to wiara bez uśmiechu, to prawda, której nigdy nie ogranicza zwątpienie. Diabeł jest ponury, ponieważ wie, dokąd idzie i idąc zdąża zawsze tam skąd przyszedł.”
  4.  „(..) namiętność same w sobie nie są złe, byle były miarkowane przez wolę, którą kieruję rozumna dusza.” 
  5.  „Świat nasz rodzajem labiryntu: wchodzącym - obszerny, chcącym wyjść - zbyt ciasnym się staję.”



FILM: 

Film nakręcony na podstawie książki w 1986 r. przez Jean-Jacques Annaud'a przenosi nas momentalnie w atmosferę średniowiecza. Aby jak najwierniej odwzorować otoczenie klasztorne z tamtego okresu, twórcy filmu do realizacji zdjęć wykorzystali wnętrza XII-wiecznego klasztoru Cystersów w Ebrach, a także wybudowali romański kościół z kamienną 70-metrową wieżą.

Bynajmniej bracia nie wyglądają jak urodziwi święci stąpający za życia po ziemi.:-)
Ciężkie i surowe zakonne habity i  fizjonomie co poniektórych braci zakonnych wywodzących się w większości z ubogich chłopskich rodzin (trochę śmieszne czasami:-)) doskonale oddają atmosferę tamtych czasów, sceneria zaś jest mroczna i ponura, co dopełnia mistyczny i tajemniczy klimat miejsca akcji.
Scenariusz filmu skoncentrował się głównie na wątku kryminalnym, choć ukazane są także rozterki moralne i filozoficzne mnichów żyjących w klasztorze, a także głównych bohaterów Wilhelma ( Sean Connery) i jego ucznia Adso ( Christian Slater). Jednak w filmie zostały one ograniczone do minimum na rzecz akcji i toczącego się śledztwa w sprawie tajemniczych zgonów braci zakonnych.

"Smaczku" tej ekranizacji dodają dramatyczne sceny sądu Św. Inkwizycji nad heretykami, obrazy tortur i palenia ich na stosach.
Na szczęście reżyser oszczędził nam pokazywania krwawych szczegółów.  Karani są niewinni, którym zarzuca się herezję, bez względu na to, czy naprawdę są winni danych czynów, czy nie.
Czyli Św. Inkwizycja ukazana ze strony, z której słynęła najbardziej.
Niewątpliwie aktorem, który najbardziej zapadł mi w pamięć jest Sean Connery grający rolę Wilhelma z Baskerville. Doskonale zagrał dociekliwego i inteligentnego detektywa wierzącego w potęgę ludzkiego umysłu i logicznego rozumowania. Zamiast drżeć ze strachu widząc wszędzie czary i demony w miarę odkrywania kolejnych trupów braci zakonnych, Wilhelm wszystkie te dramatyczne wydarzenia stara się wytłumaczyć swojemu uczniowi Adso na podstawie pozostawionych przez zbrodniarza śladów i metodą dedukcji. Śmiało można powiedzieć, że ten człowiek wyprzedził swoją epokę.
Film bardziej stawia na akcję niż książka, która jest bardziej refleksyjna, ale bynajmniej nie jest to jego wadą.
Niezwykła realizacja, niepowtarzalny klimat oraz niebanalna fabuła, która jednak pozostawia refleksję - to wszystko powoduje, że film jak najbardziej zasługuje na miano klasyka kinematografii.
Gorąco polecam!

gatunek:kryminał
produkcja: Francja, Włochy, RFN
 premiera: 31 grudnia 1986 (Polska) 24 września 1986 (świat)
reżyseria: Jean-Jacques Annaud
 scenariusz: Andrew Birkin, Gerard Brach, Alain Godard






















 obsada:

  Sean Connery William z Baskerville
  Christian Slater Adso z Melku
  Helmut QualtingerRemigio de Varagine
  Michael Lonsdale Opat
  Volker Prechtel Brat Malachiasz
  Feodor Chaliapin Jr.Czcigodny Jorge
  William HickeyUbertino de Casale
  Michael Habeck Brat Berengar














































ciekawostki 
1. Do roli Williama z Baskerville rozważani byli między innymi Michael Caine, Albert Finney, Richard Harris, Ian McKellen, Roy Scheider, Jack Nicholson, Paul Newman, Marlon Brando, Robert De Niro, Donald Sutherland, Max von Sydow, Yves Montand, Vittorio Gassman i Frederic Forrest.
2. Valentina Vargas (Dziewczyna) jest jedyną kobietą występującą w tym filmie. Nic w nim zresztą nie mówi.
 3. Rolę Salvatore początkowo miał dostać włoski aktor komediowy Franco Franchi. Odrzucił ją jednak, gdyż nie chciał zrywać ze swoim komediowym wizerunkiem.
 4. Helmut Qualtinger, który grał brata Remigiusza był poważnie chory i zmarł kilka godzin po nakręceniu swojego ostatniego ujęcia.
5. Pierwotnie obsada niektórych postaci wyglądała następująco: John Huston (Jorge), Jack Palance (Malachiasz), Adolfo Celi albo Philippe Noiret (Opat), Jean Rochefort (Bernardo Gui) oraz Michel Galabru (Remigiusz).
6. Robert De Niro był przesłuchiwany do roli Williama z Baskerville, jednak jej nie dostał, gdyż bardzo nalegał na mieczowy pojedynek tej postaci z Bernardo Guim.
7. Początkowo władze wytwórni Columbia, w której film powstawał nie zgadzały się na zaangażowanie Seana Connery'ego do roli Williama z Baskerville z powodu jego dotychczasowej kariery.
 8. Akcja filmu (i książki) toczy się w XIV w., jest to jak wiadomo średniowiecze, rozkwit stylu gotyckiego, a Madonna która znajduje się w opactwie i do której modli się podczas inkwizycji Adso to rzeźba późnorenesansowa, jeśli nie nawet barokowa.
9. Podczas przerwy w kręceniu Sean Connery włożył okulary do czytania scenariusza, w niektórych scenach odciski od tych okularów są bardzo widoczne na jego skroniach.
10. Podczas ostatniej autopsji "zwłoki" mrugają powiekami.
11. Kiedy brat William odkrywa niewidzialny atrament (sok z cytryny) na pergaminie, trzymając pergamin nad płomieniem świecy, powtarza drugi raz tę samą czynność tym razem na oczach opata. To nie jest jednak możliwe, gdyż kiedy raz atrament z soku z cytryny zostanie odkryty, nie zamienia się drugi raz w niewidzialną postać, bo cukier w nim zawarty się zwęgla.
12. W filmie wykorzystano wnętrza XII-wiecznego klasztoru Cystersów w Ebrach, a także wybudowano romański kościół z 70-metrową wieżą (prawie cały z kamienia!!!). Natomiast za bibliotekę posłużyła dekoracja w studio Cinecitta.
13. Film kręcono w Rzymie (Włochy) oraz w klasztorze Erbach (Niemcy).
14. Zaakceptowano dopiero 15 wersję scenariusza.
15. Jean-Jacques Annaud zwrócił się do Umberto Eco o pomoc w nakręceniu filmu i udzielanie porad. Pisarz skierował go do francuskiego mediewisty Jacquesa Le Goffa, który wspomagał twórców "Imienia róży" radami na temat średniowiecznej Europy.
16. Reżyser nakazał aktorom zachowywać się niczym średniowieczni mieszkańcy Europy i nawet rozkapryszony Sean Connery nosił sandały podczas mrozu oraz 15-kilogramowy habit.
17. Zdjęcia trwały 14 tygodni.
18. Christian Slater miał zaledwie 17 lat, kiedy występował w erotycznej scenie z 22-letnią aktorką Valentiną Vargas.
19. Postać ślepego hiszpańskiego mnicha, Jorge de Burgos była stworzona na wzór argentyńskiego pisarza Jorge Luisa Borgesa, którego Eco bardzo nie lubił jako człowieka.
20. W filmie istnieje pewna niezgodność z książkowym pierwowzorem. Otóż Bernardo Gui zmarł na zamku w Lauroux, a nie, jak pokazuje film, zginął stratowany przez rozwścieczony tłum w opactwie we Włoszech.
21. Ron Perlman (Salvatore) miał zarówno dorabiany wielki nos, jak i specjalną protezę na zęby, dzięki której jego prawdziwego uzębienia nie było widać.
22. William z Baskerville w bibliotece wspomina o autorze jednej z ksiąg. Pada nazwisko "Umberto z Bolonii", co jest nawiązaniem do autora powieści "Imię róży", a także wykładowcy Uniwersytetu w Bolonii - Umberto Eco.
23. Język strażników Bernarda Gui to szwajcarska odmiana języka niemieckiego (Schweizerdeutsch).
24. Reżyser miał do dyspozycji na planie siedmioosobową grupę z Sorbony pod kierownictwem mediewisty Jacquesa Le Goff'a, która doradzała w sprawie szczegółów z życia mnichów.
25. Scenograf Dante Ferretti zbudował labirynt na podstawie dostarczonych przez Umberto Eco książek o schodach holenderskiego grafika Eschera i o więzieniach Piranesiego.

Galeria zdjęć z filmu













Trailer z filmu





QUO VADIS, DOMINE?



OPIS:

Młody patrycjusz, Winicjusz zakochany w pięknej zakładniczce Ligii, musi walczyć nie tylko o miłość do niej, ale również sam ze sobą - ona należy do wyznawców nowej wiary, on natomiast jest wierny starym zasadom. Szybko jednak „nawraca się”, lecz pojawia się kolejny problem - dla zachcianki artystycznej  Nerona płonie Rzym, a rozwścieczony tłum szuka winnych. Cezar zręcznie podsuwa ofiarę Rzymianom, sprowadzając na głowę chrześcijan straszliwe prześladowania i tortury.   

Również ukochana Winicjusza ma zginąć na arenie Koloseum, gdzie odbywają się wyprawione przez Nerona nieludzkie igrzyska, a mieszkańcy Rzymu „cieszą” oczy widokiem mordowanych ludzi. Ligię ratuje wierny sługa dziewczyny, mocarny Ursus z pomocą Winicjusza, a Neron pod presją tłumu darowuje jej życie. Niedługo potem okrutny i próżny władca ginie, uciekając przed spiskowcami, z rąk ludzi z własnego otoczenia i młodzi są bezpieczni.


KSIĄŻKA:

No a dzisiaj trochę z innej beczki. Mowa będzie nie o książce znanego amerykańskiego pisarza czy jakiś hollywood'zkich superprodukcjach, ale o powieści naszego rodzimego mistrza: Henryka Sienkiewicza.
Przeczytałam tą książkę jeszcze w szkole podstawowej, później jeszcze kilka razy do niej wracałam. Dlaczego?
"Quo vadis" to następna, po Trylogii wielka powieść historyczna napisana przez czołowego polskiego twórcę końca XIX wieku. Publikacja przyniosła Sienkiewiczowi pierwszą w historii Polski literacką Nagrodę Nobla, czyniąc autora sławnym na całym świecie. Powieść została osadzona w czasach kwitnącego i coraz bardziej rozszerzającego swoje panowanie Imperium rzymskiego i początków chrześcijaństwa. Ale dla mnie nie Nagroda Nobla jest powodem, dla którego czytałam ją z zapartym tchem.
Głównym wątkiem "Quo vadis" jest wątek miłosny rozgrywający się pomiędzy rzymskim patrycjuszem Winicjuszem a ubogą chrześcijanką - Ligią. tek trochę jak z romansu: on bogaty pan, ona uboga panienka, ale z urodą zapierającą dech w piersiach. Jednak Sienkiewicz mistrzowsko opisał potęgę tej miłości, rozterki, cierpienie, pożądanie, słowem - cały wachlarz uczuć przeżywany przez tych dwoje. Czytając o tym trzymałam kciuki za Winicjusza, aby wreszcie wygrał w walce z sobą i swoim dotychczasowym życiem o miłość do Ligii.

To, co zrobiło na mnie największe wrażenie w tej powieści to opis tortur chrześcijan na arenie Koloseum.
Autor opisał to tak niesamowicie i szczegółowo, że w tym miejscu łzy mi się leją strumieniami.
Drugą podobnie wzruszającą sceną jest moment spotkania Jezusa przez św. Piotra na drodze z Rzymu.
Może w tym miejscu książki Sienkiewicz chciał nam powiedzieć:  zastanów się, dokąd idziesz, nawróć się z błędnej drogi, znajdź sens życia i cierpienia, bo tylko tą drogą dojdziesz do doskonałości, szczęścia, pogodzenia z samym sobą?
Wielkim atutem powieści są wspaniałe opisy: dokładnie zaplanowane i napisane z rozmachem.
Pożar Rzymu czy uczta Nerona są po prostu świetne, także: walka Ursusa z bykiem.
Kolejna zaleta "Quo Vadis" to  świetnie przedstawiony świat Imperium Rzymskiego. Barwny, dynamiczny i żywy, opisany ciekawym językiem. Nieważne, czy  przenosimy się na Forum Romanum, na Via Appia, czy na arenę cyrkową - wszędzie "czuć klimat antyku".
Wymieniać zalet powieści można jeszcze wiele. Dla mnie - publikacja genialna i poruszająca, do której można wracać w nieskończoność i która nigdy się nie znudzi.


Quo Vadis [Henryk Sienkiewicz]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

Cytaty z książki:
1. " Świat stoi na oszustwie, a życie jest złudzeniem."
2. " Nie umiał sobie odpowiedzieć, co zrobiłby bez niej jutro, jak mógłby przeżyć dni następne".
3. "Pomrzemy jako błazny i komedianci."
4. "Wszystko, co budzi nadzieję i zabija czas, jest godnym pochwały." 
5. "I tak minął Nero, jak mija wicher, burza, pożar, wojna lub mór, a bazylika Piotra panuje dotąd z wyżyn watykańskich miastu i światu. Wedle zaś dawnej bramy Kapeńskiej wznosi się dzisiaj maleńka kapliczka z zatartym nieco napisem: - Quo vadis, Domine?"


FILM:

"Quo vadis" Sienkiewicza doczekało się kilku ekranizacji, ale obejrzałam tylko tą ostatnią w reżyserii Jerzego Kawalerowicza z 2001 roku.

I z przykrością muszę stwierdzić, że film mnie rozczarował, głównie ze względu na grę aktorów w nim występujących.
Jedynym aktorem zasługującym na uwagę jest Jerzy Trela grający rolę Chilona Chilonidesa.
Trela pochodzący ze "starej szkoły aktorskiej" a nie z pokolenia pani Cichopek znanej z seriali - tasiemców,
zagrał rewelacyjnie i przekonująco. Bez względu na to, czy gra rolę Chilonidesa, czy tylko małą rólkę Samuela Obiedzińskiego w "Znachorze", jego aktorstwo jest zawsze na najwyższym poziomie.
Niezłego ćwieka nabił mi Bogusław Linda:-) Początkowo nie pasował mi zupełnie do tej roli, ale jego cyniczny sposób bycia, dzięki któremu idealnie odgrywa rolę twardzieli w np. "Psach", sprawdził się także w roli Petroniusza - cynika w powieści Sienkiewicza. Zresztą (jeśli ktoś ma wątpliwości) niech obejrzy Lindę w "Panu Tadeuszu" grającego Księdza Robaka. Pan Linda naprawdę ma talent aktorski!
Niestety cała reszta aktorów występujących w filmie: Bajor, Deląg, Mielcarz - moim zdaniem, kompletnie nietrafiona. Magdalena Mielcarz właściwie tylko ładnie wyglądała, Paweł Deląg - strasznie sztywny i mało przekonujący. No może jeszcze Michał  Bajor próbował trochę "uczłowieczyć" Nerona, ale ze średnim efektem.
Dobre aktorstwo w filmie to jednak rzecz podstawowa.Mimo, że film był reklamowany jako "superprodukcja" za 18 mln dolarów, daleko mu do "Faraona" tego samego reżysera realizowanego z o wiele mniejszym rozmachem. Ale i gra aktorska w "Faraonie" i dobór aktorów był trafiony w dziesiątkę.
Przy produkcji "Quo vadis" wykorzystano najnowocześniejszą technikę i efekty komputerowe. Większość tych pieniędzy pochłonęła zapewne budowa dekoracji: pałacu Nerona, ogrodów Plaucjuszów, amfiteatru rzymskiego, willi Cezara w Ancjum z tarasem i fantastycznym widokiem na morze, palącego się Zatybrza. Plenery kręcono w malowniczej Tunezji i Francji. Wymagało to zdecydowanie ogromnych nakładów finansowych.

Niestety,  pojawia się pytanie: gdzie te obiecane efekty specjalne? Gdzie właściwie podziało się te reklamowane18 mln dolarów?
Kiedy akcja zaczyna się rozkręcać i pokazywany jest płonący Rzym, walący się dach fasady sprawia wrażenie zrobionego z tektury, nie zaś z ciężkich bloków kamiennych, a rozszarpywanie chrześcijan przez lwy, bardziej przypomina zabawy z dużym kotem niż krwawą, przerażającą rozprawę.
Na pewno było to jak na razie największe i najdroższe przedsięwzięcie w dziejach polskiego kina. Z przykrością tylko można stwierdzić, że w tym przypadku zdecydowanie ciężko jest określić go mianem "udany".



gatunek:Historyczny
Kostiumowy
Melodramat
Religijny
produkcja:Polska
premiera:14 września 2001 (Polska) 30 sierpnia 2001 (świat)
reżyseria:Jerzy Kawalerowicz
scenariusz:Jerzy Kawalerowicz






                                     obsada
                                  Paweł Deląg - Marek Winicjusz
                                   Magdalena Mielcarz - Ligia Kallina
                                 Bogusław LindaPetroniusz
                                     Danuta Stenka Pomponia Grecyna, opiekunka Ligii
                               Franciszek Pieczka - Święty Piotr
                              Krzysztof Majchrzak - Tygellinus, dowódca pretorianów Nerona
                               Agnieszka Wagner Poppea Sabina, żona Nerona
                                   Jerzy Trela - Chilon Chilonides
























































































































































ciekawostki:
1. Początkowo Kryspusa miał zagrać Michał Pawlicki, jednak śmierć aktora przerwała pracę nad tą rolą.
2. W pewnej scenie widać, że dziewczyna na głowie ma czerwony kwiatek, a na ramieniu różowy. W innym ujęciu kwiatki zamieniają się nawzajem i na głowie jest różowy, a na ramieniu czerwony.
3. W scenie zjadania chrześcijan przez lwy wyraźnie widać jak na twarzy jednego z martwych drga odklejona guma. Poza tym, w scenie pożaru Rzymu można zobaczyć płonące jak papier marmury.
4. Płonący Rzym, Ursus wynosi Ligię. Jeden ze statystów (po prawej stronie) ma na nogach adidasy.
5. Na dłoniach Kryspusa wiszącego na krzyżu są ślady krwi. Jednak wyraźnie widać, że aktor jest jedynie przywiązany. Ręce swobodnie opadają pod belką, podtrzymuje je jedynie sznur.
6. Film nakręcono w Kortinie, Monastyr (Tunezja), w okolicach mostu Pont du Gard (Francja), Rzymie (Włochy), Piasecznie i w Warszawie (Polska).
7. To najdroższy Polski film. Budżet filmu wynosi 18 mln USD.
8. W filmie wystąpiło 1700 statystów z Francji, Polski i Tunezji.
9. Na planie pojawiło się prawie 50 zwierząt: 15 lwów sprowadzonych z Czech, 30 koni i 3 byki.
10. Dla filmowego Nerona uszyto 10 różnych szat, dla Winicjusza i Ligii - po 7, dla Poppei 5.
11. Za ponad 16 mln zł (3,8 mln USD) wybudowano 11 dekoracji, m.in. rzymski amfiteatr, gdzie m.in. sfilmowano sceny z udziałem lwów, pojedynek Ursusa z ważącym 1400 kg bykiem Toro, sceny męczeństwa i ukrzyżowania chrześcijan; Zatybrze – dzielnicę rzymskiej biedoty z 6 uliczkami, świątynią, domem Kryspusa, mieszkaniem Chilona Chilonidesa, olejarnią i winiarnią; imitacje mostu na Tybrze, Forum Romanum, a także obszerne i bogato zdobione wnętrza Pałacu Nerona, gdzie nakręcono słynną ucztę, wnętrza domu Petronusza i domu Winicjusza, komnatę Chryzotemis.
12. W książce napisane jest, że Ligia ma ciemne włosy, w filmie pokazana jest jako blondynka.
13. Montaż filmu trwał blisko 1200 godzin
14. Wielotysięczny tłum w np. scenie występu cezara w czasie pożaru Rzymu, powstał dzięki specjalnym programom komputerowym, stworzonym specjalnie na potrzeby filmu.
15. Do prac nad filmem wykorzystany został najnowocześniejszy sprzęt i oprogramowanie. Część z nich zamówiono specjalnie do tego projektu. Są takie same lub nawet nowocześniejsze niż te, których używają zachodnie studia filmowe.
16. Wszystkie stroje dla aktorów były szyte ręcznie i często wykonywano na nich zabiegi "postarzające".
17. Finałowa scena w amfiteatrze - Ligia na byku i Ursus wkraczają na arenę. Ligia w książce jest naga, a na filmie, gdy się wpatrzymy, ujrzymy na jej ciele cielisty trykocik.
18. Film reprezentował Polskę w walce o Oscara, w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny.
19. Montaż filmu trwał 5 miesięcy. Z kolei zdjęcia zrobiono w 6 miesięcy.
20. Ostatni klaps filmu padł 27 października 2000. W ostatniej scenie uczestniczyli Paweł Deląg i Bogusław Linda.
21. 3 października 2000 roku w podczas kręcenia zdjęć w Piasecznie, w czasie scen pożaru Forum Romanum ogień wymknął się spod kontroli co spowodowało doszczętne spalenie dekoracji Forum Romanum, a także cennych figurek, które miały być jeszcze użyte do kręcenia zdjęć po pożarze.

Galeria zdjęć z filmu







Trailer z filmu